Coquette i balletcore: kokardy, baletki i powrót dziewczęcości
Wstążki, koronki i satynowe baletki. Dwie estetyki, które zamieniły modę w bajkę dla dorastających dziewczyn.
Coquette i balletcore to dwie blisko spokrewnione estetyki, które zdominowały modowy internet w 2023 i 2024 roku. Łączą je delikatność, dziewczęcość i miłość do drobnych, romantycznych detali.
Coquette to przede wszystkim koronki, kokardy, wstążki, bufiaste rękawy i wszystko, co wygląda flirciarsko i słodko. Chodzi o budowanie wizerunku kruchej, romantycznej dziewczyny.
Balletcore czerpie wprost ze świata baletu. Narodził się na początku lat 20. naszego wieku na TikToku, a do głównego nurtu zaczął wchodzić pod koniec 2022 roku. W 2023 roku rozlał się na całą sieć.
Jak rozpoznać ten styl
Znakiem rozpoznawczym całego nurtu stała się kokarda. Może być subtelna, jak mała wstążka przy dekolcie, albo przesadnie duża, jak wielka ozdoba do włosów. Drugim symbolem są baletki.
Baletki często mają wiązania na wstążki, satynowe wykończenie albo delikatne ozdoby. Ten konkretny fason rozpalił modę po pokazie Miu Miu z sezonu jesień-zima 2022, gdzie pojawiły się buty udające pointy.
Do tego dochodzi paleta barw. Dominują biel, kremy, pudrowe róże i szarości. Materiały są lekkie: satyna, tiul, koronka, cienka dzianina. Sylwetka jest zwykle prosta, opinająca górę i luźniejsza na dole, jak w baletowej rozgrzewce.
Od TikToka na wybieg
Trend wszedł też na najwyższy poziom mody. Chanel w kolekcji haute couture wiosna-lato 2024 pod nazwą The Button postawił na eleganckie, drobiazgowe projekty, które wprost odwoływały się do baletowego klimatu.
To typowa droga współczesnych estetyk. Najpierw pojawiają się na TikToku i Pintereście jako hasztag i tablica inspiracji. Potem podchwytują je marki sieciówkowe. Na końcu wracają w wersji luksusowej, z wybiegów. Cykl, który kiedyś trwał kilka sezonów, dziś zamyka się w kilkanaście miesięcy.
Dla polskiego rynku to ważna informacja. Sesje w stylu coquette i balletcore od dwóch lat regularnie pojawiają się w portfolio agencji, w kampaniach lokalnych marek odzieżowych i w castingach na zdjęcia lookbookowe. Jeśli budujesz portfolio, warto mieć w nim przynajmniej jedno zdjęcie w tej estetyce. To nie znaczy, że masz się w nią zamknąć.
Praktyczne wskazówki i druga strona trendu
Kilka rzeczy warto wiedzieć przed sesją w tym klimacie. Po pierwsze, delikatne tkaniny wybaczają mniej niż grube. Zagniecenia i prześwity widać na zdjęciu wyraźniej niż w lustrze. Po drugie, satyna mocno odbija światło, więc dobrze dogadać z fotografem plan oświetlenia. Po trzecie, baletki wizualnie skracają nogę, jeśli zakrywają podbicie. Model z głębszym wycięciem działa lepiej na pełnych sylwetkach.
Warto też pamiętać o zdrowym rozsądku przy castingach. Estetyka coquette bywa nadużywana w ogłoszeniach, które proponują nieletnim modelkom sesje w bieliźnie albo w silnie infantylizującej stylizacji. Jeśli brief budzi twoje wątpliwości, poproś o moodboard i umowę na piśmie. Zawsze możesz odmówić.
Cała ta fala wpisuje się w szersze zjawisko, które prasa nazwała rokiem dziewczyny. To moment, w którym kobieca delikatność, słodycz i estetyka rodem z dziewczęcego pokoju przestały być traktowane jako coś wstydliwego.
Krytycy zwracają uwagę, że coquette ma też drugą stronę. Część komentatorów pyta, czy idealizowanie kruchości i niewinności jest na pewno zdrowe. Trend pozostaje więc popularny, ale nie jest wolny od dyskusji.
Jak każda estetyka z internetu, coquette i balletcore kiedyś ustąpią miejsca czemuś innemu. Kokarda i baletka prawdopodobnie zostaną na dłużej. To elementy, które w modzie wracają cyklicznie od dekad i rzadko wychodzą z użycia na dobre.


wstazki i baletki wszedzie, totalnie mi to lezy. coquette to najslodszy trend od lat, czysta bajka
ta dziewczecosc bywa infantylna. kokardy na wszystkim po jakims czasie zaczynaja meczyc oko
satynowe baletki to milosc, balletcore wpadlo mi w serce. tylko szkoda ze tak szybko sie niszcza
dwie estetyki w jednym trendzie, troche chaos. ale przyznaje ze koronki robia robote w lecie
moda zamieniona w bajke dla dorastajacych dziewczyn, dokladnie. dla mnie za cukierkowo, ale rozumiem urok